Warstwowa budowa aplikacji sprzyja atakom hakerskim.

Nie da się ukryć, że aplikacje stanowią podstawę niejednego biznesu. Instalowane i odpowiednio skonfigurowane na komputerach pracowników pozwalają lepiej zorganizować, koordynować i usprawnić działania firmy.

Jednocześnie aplikacje stają się dość podatne na ataki cyberprzestępców. Brak odpowiednich zabezpieczeń sprawia, że hakerzy są w stanie w prosty sposób przejąć kontrolę nad aplikacją i uzyskać istotne dla firmy dane.

Źródła pochodzenia aplikacji i dostosowanie zabezpieczeń

Istnieje wiele sposobów na uzyskanie dostępu do aplikacji: centra danych, chmury publiczne czy platformy SaaS. Aby ustrzec się przed dokonaniem niepożądanego ataku, należy określić obszary, które są szczególnie na niego narażone. Jednocześnie nastawiając się na przeprowadzanie ich cyklicznej analizy.

W procesie weryfikacji zagrożeń w warstwach aplikacji warto zwrócić uwagę na poboczne usługi i układ infrastruktury IT w firmie.

– Jak wygląda przepustowość sieci, w której działa aplikacja?

– Jakie dane przesyłają użytkownicy?

– Na jaki rodzaj serwera przesyłane są informacje?

– Jakie interfejsy API są z nim powiązane?

Świadomość warstwowej budowy aplikacji zwiększa również sprawność działania. Większość aplikacji powiązana jest z interfejsem webowym, który wymaga uzyskania dostępu za pomocą hasła lub kodów uwierzytelniających, co powoduje silniejsze ryzyko ataku.

Wielowarstwowy poziom aplikacji – która warstwa staje się celem cyberprzestępców?

Mimo podziału na 3-stopniowy schemat: infrastrukturę po stronie serwera, strukturę serwerową oraz kod źródłowy aplikacji, to nie źródło stanowi najbardziej pożądany cel hakerów. Tak naprawdę jest nią infrastruktura serwerowa. Dlatego też prócz szyfrowania, należy wykonywać cykliczne testy weryfikujące słabości i podatności infrastruktury na wystąpienie luk.